Na poniższej stronie możesz pobrać ebook „Aktywne ćwiczenia i gry szkoleniowe”.
Zawiera on 21 ćwiczeń szkoleniowych z moich książek. Książki dostępnych są w Sklepie Trenera.
Pobierz bezpłatny ebook z ćwiczeniami:
Na poniższej stronie możesz pobrać ebook „Aktywne ćwiczenia i gry szkoleniowe”.
Zawiera on 21 ćwiczeń szkoleniowych z moich książek. Książki dostępnych są w Sklepie Trenera.
Pobierz bezpłatny ebook z ćwiczeniami:
Różnic pomiędzy grami szkoleniowymi, a rozrywkowymi jest kilka.
Dzisiaj jednak opiszę tylko jedną, według mnie najważniejszą.
Zaczynajmy…
Gry rozrywkowe są tak projektowane, aby tworzyć fikcyjny świat bardziej atrakcyjny niż rzeczywisty. Poprzez to wciągają, a czasem sprawiają, że człowiek zapomina o rzeczywistości i angażuje się w fikcyjny świat gry. Porzuca rzeczywistość dla gry. Woli grać niż praktycznie działać w codziennym życiu.
Dobra gra rozrywkowa sprawia, że człowiek porzuca rzeczywisty świat i zamyka się w fikcyjnym świecie gry.
Natomiast dobra gra szkoleniowa powinna być tego przeciwieństwem.
Dobre szkolenie ma sprawić, żeby człowiek bardziej zaangażował się w świat rzeczywisty. Żeby lepiej poznał rzeczywistość, uporządkował ją, wyciągnął z niej wnioski i stworzył nowe rozwiązania, które zastosuje w praktyce po szkoleniu.
Dobra gra szkoleniowa powinna zatem zachęcać do praktycznego działania. Do osiągania ambitnych celów w rzeczywistym świecie, a nie w fikcyjnym świecie gry.
Po zagraniu w grę szkoleniową człowiek powinien palić się do praktycznego działania. Powinien nie móc doczekać się końca szkolenia, aby móc wyjść z sali i stosować w praktyce to, czego nauczył się w grze szkoleniowej.
Natomiast po zagraniu w grę rozrywkową człowiek chce… zagrać w nią kolejny raz, a potem jeszcze raz i jeszcze. Nie chce zajmować się codziennym życiem. Woli grać w grę i traktuje ją jako odskocznię od trudów codziennego życia (rzeczywistego świata).
Dobra gra szkoleniowa sprawia, że człowiek nie może doczekać się końca gry i wykorzystania w praktyce tego, czego nauczył się w grze. Dostaje swego rodzaju olśnienia, inspiracji do działania w praktyce. Chce osiągać ambitne cele w rzeczywistym świecie.
Człowiek gra w grę szkoleniową. Uczy się w niej nowych sposobów myślenia i działania. Po czym porzuca grę i idzie działać w praktyce. Odnosi korzyści w realnym świecie, dzięki wiedzy wyniesionej z gry.
Natomiast dobra gra rozrywkowa jest tego przeciwieństwem. Sprawia, że człowiek porzuca realny świat i zamyka się w fikcyjnym świecie gry. Chce osiągać ambitne cele w grze (w fikcyjnym świecie gry). Dostaje swego rodzaju olśnienia i inspiracji do działania w fikcyjnym świecie gry, czyli do… grania. Porzuca realny świat dla korzyści płynących z gry. Woli zdobywać tytuły, pieniądze, sławę i uznanie w grze. Wykorzystuje wiedzę zdobytą w realnym świecie do osiągania korzyści w grze.
Ja poznaję dobrą grę szkoleniową po tym, że po zagraniu w nią człowiek chce wyjść ze szkolenia i iść działać w praktyce. Chce stosować w praktyce nowe rozwiązania, na które właśnie wpadł w grze. Chce porzucić świat gry dla realnego świata. I takie właśnie gry szkoleniowe tworzę. Znajdziesz je tutaj:
Natomiast dobrą grę rozrywkową poznaję po tym, że po zagraniu w nią człowiek chce dalej w nią grać. Zapomina o pracy i codziennym życiu. Nie chce nigdzie wychodzić, tylko chce zostać i grać dalej. Chce porzucić rzeczywisty świat dla fikcyjnego świata gry.
Bardzo często na szkoleniach, praktycznych umiejętności uczy się poprzez scenki. Np. na szkoleniu sprzedażowym uczestnicy odgrywają scenki sprzedażowe, a potem omawia się je.
Właściwie przeprowadzone i omówione są bardzo użyteczne. Jednak co za dużo to niezdrowo. Jeśli każde szkolenie złożone jest ze scenek, to w pewnym momencie uczestnicy reagują znudzeniem – „Znowu te scenki?”.
I tutaj pojawiają się pytania:
Odpowiedzi na te pytania udzielę na konkretnym przykładzie.
Kiedyś miałem przygotować przedstawicieli handlowych do powiedzenia stałym klientom firmy, że wzrastają ceny produktów tejże firmy. Handlowcy oczywiście mieli zatrzymać tychże klientów przy firmie 🙂
Uczestnicy tego szkolenia nie chcieli scenek. Ich niechęć wynikała z trzech powodów:
Zrobiłem więc coś, co złagodziło znudzenie scenkami i ograniczyło strach przed udziałem w scenkach.
Przed każdym ćwiczeniem ze scenką postanowiłem wykonać dwa ćwiczenia nie mające nic wspólnego ze scenkami, sprzedażą i rozmowami z klientami.
Jednak te ćwiczenia uczyły kompetencji przydatnych podczas rozmów z klientami.
Dałem więc 2 ćwiczenia ciekawiące, angażujące i przygotowujące do scenki. Potem 1 ćwiczenie ze scenką.
Dałem takie ćwiczenia:
Ćwiczenie 1
Przeprowadziłem ćwiczenie „Fabryka papieru kolorowego”. Można je pobrać tutaj:
Ćwiczenie „Fabryka papieru kolorowego”
Ćwiczenie pozwala uczestnikom doświadczyć jak oni sami reagują na zmiany i zobaczyć jak inni ludzie mogą zareagować na zmiany.
Ćwiczenie nie jest scenką i nie ma nic wspólnego z rozmową z klientem. Jest zabawą papierem kolorowym i przede wszystkim uczy jak klient może zareagować na „złe” wiadomości.
Właściwie omówione dostarcza informacji mówiących jak może zareagować rozmówca, z czego to wynika i co można zrobić, aby złagodzić ewentualne zdenerwowanie rozmówcy.
Wiedza z tego ćwiczenia przygotowuje do scenki, zmniejsza strach przed trudną rozmową i udziałem w scence.
Ćwiczenie 2
Następnie pograłem z nimi w grę „Skarbonka”. Można ją pobrać tutaj:
Gra „Skarbonka”
Ta gra nie ma nic wspólnego ze scenkami, ani z rozmową z klientem. Jest zabawą, dlatego odrywa od myślenie o trudnych rozmowach z klientami. Właściwie omówiona uczy tego, że warto rozmawiać nawet jeśli mamy do przekazania złe wiadomości. Bo w czasie rozmowy możemy znaleźć rozwiązania, które łagodzą a nawet naprawiają złe wiadomości.
W tym kontekście omówiłem grę tak, że uczestnicy szkolenia doszli do wniosku, że warto porozmawiać z klientem na temat podnoszenia cen i w czasie tej rozmowy znaleźć rozwiązanie powstałej trudności, czyli ustalić z klientem nowe warunki, które zrekompensują mu podniesienie cen.
Ćwiczenie 3
Scenka, w której uczestnicy odgrywają rozmowę z klientem i mówią mu o podniesieniu cen.
Tutaj miałem konkretne scenariusze kilku rozmów.
Niestety one nie są mojego autorstwa, a firmy w której prowadziłem szkolenie, więc ich tutaj nie podam.
Odegraliśmy jedną scenkę, omówiliśmy ją. Potem kolejne 2 ćwiczenia nie mające nic wspólnego ze scenkami i 1 ćwiczenie ze scenką. I tak dalej do końca szkolenia.
To mój „sposób” na scenki.
Idee zaczerpnąłem z filmu „Karate kid”. Uczeń przychodzi do mistrza, który ma go uczyć karate. Mistrz jednak przez cały dzień każe chłopakowi malować płot. Potem każe wykonywać jakąś inną pracę porządkowa, a potem kolejną. W pewnym momencie chłopak buntuje się, krzyczy że odchodzi, bo przyszedł tu uczyć się karate, a nie malować płot.
Wtedy mistrz atakuje ucznia, a ten broni się ruchem przypominającym malowanie płotu. I wtedy chłopak zauważa, że mistrz nauczył go karate, nie ucząc walki.
Co by było, gdyby mistrz powiedział do chłopaka:
– Nauczę cię karate. Chodź na środek sali i broń się przed moimi ciosami.
Po kilku ciosach chłopak leżałby poobijany na parkiecie i bałby się nauki karate 🙂
Dlatego do trudnych scenek przygotowuję uczestników szkolenia w powyższy sposób. Tak, jak mistrz karate przygotowywał do walki ucznia. Zanim nauczył go walki, nauczył go umiejętności, które przygotowały go do walki i sprawiły, że walka była łatwiejsza.
Tymi wprowadzającymi ćwiczeniami przygotowuję do scenki, ciekawię, angażuję i uczę umiejętności, które wykorzysta się podczas scenki.
Gdyby po takich dwóch wprowadzających ćwiczeniach ludzie dalej nie chcieli scenki, wówczas warto przeczytać i zrobić to, co opisałem w artykule:
Co zrobić, kiedy nie zgłaszają się ochotnicy?
Warto też przeczytać ebook „Bunt na pokładzie, czyli jak radzić sobie z oporem grupy szkoleniowej”
Bo jeśli opór przed udziałem w scenkach ma głębsze podłoże, to 2 ćwiczenia wprowadzające nie rozwiążą sprawy. Trzeba sięgnąć po coś „mocniejszego”. A to opisałem w ebooku.
Ebook można pobrać bezpłatnie na stronie:
„Bunt na pokładzie, czyli jak radzić sobie z oporem grupy szkoleniowej”
PS. Jeśli artykuł spodobał Ci się, polub nasz fanpage: