Wiara w siebie, a zaufanie do własnych umiejętności podczas szkolenia

 
4b

Prowadząc szkolenia część trenerów dba o rozwijanie wiary w siebie uczestników szkolenia. Inni trenerzy natomiast wolą budować u uczestników szkoleń zaufanie do własnych umiejętności. Zobaczmy czym różni się wiara w siebie od zaufania do swoich umiejętności?

 

 

Zaufanie do własnych umiejętności wynika z naszych wcześniejszych doświadczeń zakończonych sukcesem.

Np. Marcin w trzech poprzednich firmach zdobywał tytuł najlepszego handlowca. Uważa, że w nowej firmie też ma szanse być najlepszym, gdyż tutaj stosuje te same umiejętności, które w poprzednich firmach pozwoliły mu odnieść sukces. Ze spokojem podchodzi do swoich zadań. Popełnia drobne błędy, ale wyciąga z nich wnioski i dostosowuje swoje umiejętności do nowych klientów.  Systematycznie osiąga coraz lepsze wyniki.

 

Wiara w siebie natomiast wynika z rzeczy od nas nie zależnych.

Np. Piotr został zatrudniony jako handlowiec. Jest to jego pierwsza praca. Piotr jest jednak optymistą i wierzy w to, że wkrótce zostanie najlepszym handlowcem w firmie. Myśli sobie:

„Przecież każdego miesiąca tysiące ludzi na świecie zostają pracownikiem miesiąca w swojej firmie. Czemóż ja nie miałbym też tego dokonać. Przecież robią to tysiące innych ludzi, a ja jestem zdolnym człowiekiem pełnym wiary w siebie”.

 

Zarówno Marcin jak i Piotr są ludźmi pewnymi siebie.

 

Pewność siebie Marcina (tego pierwszego) wynika jednak z jego zaufania do własnych umiejętności, z faktu, iż wiele razy odniósł już sukces jako handlowiec. Marcin wie, że posiada odpowiednie kompetencje. Potrzebuje tylko czasu, aby dostosować je do nowej branży, nowego typu klientów.

 

Pewność siebie Piotra nie jest poparta żadnymi faktami. Wynika z czystej wiary w sukces. Bardzo często zdarza się, iż pewność siebie wynikająca z wiary w siebie, mija kiedy człowiek napotka na pierwsze trudności. Nie mając odpowiednich umiejętności by je rozwiązać, dochodzi do wniosku, iż tego nie da się zrobić.

 

Wielu ludzi podobnych do Piotra – wierzących w siebie, ale nie posiadających odpowiednich umiejętności, szybko traci swój zapał po pierwszych trudnościach i wycofuje się. Rezygnują z pracy, lub zmuszają się do niej – pracują, ale uważają, że to nie ma sensu.

 

Podobnie jest z ludźmi na szkoleniach.  

Jeśli na szkoleniu osobie początkującej polecimy wykonać zadanie (np. odegrać scenkę sprzedażową), a ta osoba nie poradzi sobie z nią (nie sprzeda produktu i dodatkowo popełni wiele błędów), może dojść do wniosku, że się do tego nie nadaje. Tym bardziej jeśli weźmie udział w kilku takich „ćwiczeniach”, a inni uczestnicy szkolenia wyliczą (albo wytknął) mu jego błędy.

 

Po takim „szkoleniu” wielu początkujących handlowców dojdzie do wniosku, że się do tego nie nadają, ale muszą to robić, bo innej pracy nie ma, a coś trzeba robić.

 

Jak więc prowadzić szkolenia?

Tak projektować kolejne ćwiczenia, aby były one źródłem pozytywnych doświadczeń i pasmem sukcesów. Małych, bo małych, ale sukcesów :)

 

Pisząc ogólnie, najpierw dajemy proste do wykonania ćwiczenia, z którymi dana osoba na pewno sobie poradzi. Następnie udzielamy danej osobie informacji zwrotnych wydobywających zasoby.

Oto opis informacji zwrotnych wydobywających zasoby, a to kolejność udzielania informacji zwrotnych.

 

Budowanie wiary w siebie

Pozostaje nam jeszcze kwestia wiary w siebie, czyli budowania pewności siebie w oparciu o rzeczy od nas nie zależne.

 

Najpopularniejszym szkoleniowym sposobem ku temu są tzw. opowieści motywacyjne – historie o „cudach”. Historie te zwykle są o kimś, kto był słaby i mały, ale dokonał wielkich rzeczy i odniósł wielki sukces. Skoro on tak mógł, to ty drogi słuchaczu opowieści też dasz radę.

 

Zazwyczaj takie opowieści motywacyjne działają na chwilę. Zwykle szybko po szkoleniu ludzie o nich zapominają.

 

Tego typu opowieści (znane ze szkoleń motywacyjnych) zwiększają wiarę w siebie, ale NIE zaufanie do własnych umiejętności. Po ich wysłuchaniu człowiek zaczyna wierzyć, że da radę dokonać wielkich rzecz. Jednak kiedy zaczyna działać, zauważa, że jego umiejętności są zbyt małe. Czegoś nie wie, coś zrobi źle i zapał mija.

 

Kiedy zwiększamy zaufanie do własnych umiejętności, człowiek również napotyka na trudności, jednak posiada kompetencje, dzięki którym rozwiązuje trudności. Wyciąga wnioski, wprowadza poprawki i idzie dalej do celu.

 

Dlatego na moich szkoleniach opowieści motywacyjne odgrywają drugorzędną rolę. Czasem je stosuję, ale o wiele częściej korzystam z odpowiednich praktycznych ćwiczeń, które rozwijają umiejętności, a udzielane informacje zwrotne wydobywają zasoby i dowartościowują uczestników szkoleń.

Więcej o tym przeczytasz tutaj:

Motywacja do nauki i stosowania w praktyce poznawanych umiejętności

 

Wnioski

 

Podsumowując, wiara w siebie jest ważna i można ją rozwijać podczas szkoleń. Trzeba jednak pamiętać, że wiara w siebie bez pokrycia w odpowiednich kompetencjach jest bardzo ulotna. Wystarczy, iż po szkoleniu człowiek napotka na pierwsze trudności i traci owa wiarę.

 

Dlatego warto rozwijać u uczestników szkoleń zaufanie do swoich umiejętności. Polecam czynić to w oparciu o praktyczne ćwiczenia szkoleniowe i udzielanie informacji zwrotnych wydobywających zasoby uczestników szkoleń.

 

Więcej o tym przeczytasz tutaj:

Motywacja do nauki i stosowania w praktyce poznawanych umiejętności

 
 

PS. Jeśli artykuł spodobał Ci się, polub nasz fanpage:

 

  • Podzieliby się Pan jakąś opowieścią motywacyjną?

    Zawsze się ich obawiałem, bo miałem wrażenie, że sztucznie pompują energią, która szybko ulatuje.

    • Rzadko używam opowieści motywacyjnych, więc wiele ich nie
      mam. Polecam korzystać z opowieści z książki „Pozwól, że Ci opowiem…” – autor Jorge
      Bucay. One nie tyle „pompują energię”, co inspirują do szukania rozwiązań.

      Do szukania rozwiązań i pokazywania, że niemożliwe jest
      możliwe polecam też poniższą historię…

      Było to dawno, dawno temu, daleko
      stąd, na pewnej farmie. Któregoś dnia osiołek farmera wpadł do głębokiej studni.
      Zwierzę miało dużo szczęścia, bo przeżyło upadek bez jednego zadrapania.
      Studnia jednak była głęboka, a mężczyzna nie wiedział, jak ma z niej wydostać
      osiołka. Gdy farmer zastanawiał się, co zrobić, zwierzę godzinami żałośnie
      ryczało. Farmer zebrał więc najmądrzejszych ludzi z wioski i zapytał ich: „Co
      robić?”.

      Mędrcy nie znaleźli sposobu wydobycia osiołka, a ponieważ w studni było
      mało wody, a osiołek był już stary, polecili mężczyźnie zasypać studnię.

      W pierwszej chwili mężczyźnie trudno było pogodzić się ze stratą osiołka,
      ale skoro inne rozwiązanie nie istniało, to trudno – widać tak musiało być.

      Farmer wziął łopatę i zaczął zasypywać studnię. Gdy wrzucił dużo ziemi,
      pomyślał, że pewnie zasypał już osiołka… Ale kiedy pochylił się nad studnią, o
      mało nie wpadł do niej

      z wrażenia. Zobaczył, że osiołek cały i zdrowy stoi na dnie i wesoło sobie
      tupie kopytkami.

      Mężczyzna pomyślał: „Jak to możliwe?! Tyle ziemi wsypałem do studni, a
      jego całego ciągle widać. Czyżby jakiś cud?”

      Wrzucając kolejną łopatę ziemi, zajrzał do studni. Zobaczył, jak ziemia
      sypie się na grzbiet osiołka, a ten… od razu strząsa ją z siebie. Ziemia
      spada na dno, a osiołek ją udeptuje

      i z każdą łopatą jest kilka milimetrów wyżej. Farmer wrzucił kolejną łopatę.
      Osiołek strzepnął ziemię z grzbietu, udeptał ją kopytkami i znów był parę
      milimetrów wyżej.

      Kilkadziesiąt łopat później osiołek był już na wyciągnięcie ręki, tak
      wysoko, że mężczyzna mógł go pogłaskać. Za moment osiołek z radością wyskoczył
      ze studni, a farmer cieszył się, że udało mu się ocalić osiołka.

      Pytanie: Kto uratował osiołka? Mężczyzna?

      Nie. Osiołek sam
      się uratował, bo wiedział, że życie będzie zasypywać go różnymi trudnościami i
      problemami. Sposób, żeby wydostać się z dołka, to otrząsnąć się i zrobić krok w
      górę. Każdy z naszych rozwiązanych kłopotów to jeden stopień ku naszym
      celom. Jeśli słyszysz, że nie ma rozwiązania, znaczy to, że rozwiązanie jest,
      tylko jeszcze nikt go nie wymyślił. Na tym szkoleniu znajdziemy wiele takich rozwiązań.
      Zatem zaczynajmy…