Co zrobić, kiedy kontrakt nie działa?

Ostatnio napisałem o tym, jak sporządzić skuteczny kontrakt. Co jednak zrobić, kiedy ten skuteczny kontrakt zawiedzie?

A zawieść może nawet najlepszy kontrakt. Bo zapisanie czegoś w kontrakcie nie sprawi, że będzie to automatycznie realizowane (przestrzegane)!

Możemy zapisać w kontrakcie, że jesteśmy aktywni i zaangażowani, ale jeśli narzucimy duże tempo nauki i zmęczymy ich fizycznie oraz wyczerpiemy intelektualnie, to mimo zapisanej w kontrakcie aktywności, ludzie będą zasypiać. Może i będą chcieli być zaangażowanymi, ale braknie im na to sił.

Kontrakt to NIE gwarancja

Z praktycznego punktu widzenia zapisanie czegoś w kontrakcie tak naprawdę nic nie gwarantuje.

Kontrakt szkoleniowy to zwykłe obietnice (deklaracje), które wcale nie muszą, a tylko mogą być zrealizowane.

Mogą być zrealizowane, jeśli wszyscy będą chcieli je zrealizować.

Jeśli kontrakt nie jest przestrzegany, to nie znaczy, że kontrakt jest zły. Oznacza to zwykle tylko tyle, że NIE wszyscy chcą go realizować! A nie chcą go realizować, bo NIE są zapewnione warunki konieczne do jego realizacji.

Zobaczmy na czym to polega…

Budujemy dom…

Realizacja kontraktu szkoleniowego jest jak budowa domu. Kontrakt to taki plan budowy domu. Jego posiadanie NIE gwarantuje powstania domu. Żeby zbudować dom, trzeba jeszcze mieć odpowiednie zasoby (materiały, budowniczych, sprzęt).

Kiedy na placu budowy pracownicy przestają wznosić zaplanowany dom, NIE oznacza to zwykle, że plan jest zły. Ale, że brakuje im zasobów. Np. ciężarówka z dachówkami nie przyjechała na czas, więc ludzie nie robią dachu, tylko czekają.

Nic nie da pójście do nich i powiedzenie: „Róbcie dach.  Przecież na planie jest dach, a wy zobowiązaliście się do wykonania planu”.

Jeśli chcemy, aby ludzie robili dach, musimy im dostarczyć dachówki. Podobnie jest na szkoleniu.

Powiedzenie do grupy: „Bądźcie otwarci i aktywni, bo przecież się do tego zobowiązaliście”, nie rozwiąże przyczyny braku otwartości i aktywności. Zamiast przywoływać do przestrzegania zasad, ustalmy czego brakuje grupie i dajmy jej to.

Możemy w kontrakcie zapisać, że jesteśmy otwarci, ale jeśli w grupie będzie istniał choć jeden czynnik inicjujący opór grupy, to otwartości nie będzie.

Możemy napisać w kontrakcie, że wyłączamy telefony, ale choć jeden uczestnik będzie czekał na choć jedną ważną wiadomość, to telefon będzie miał włączony. A zgodził się na wyłączenie dla świętego spokoju – bo większość tak chciała.

Trzeba być bardzo odważnym i pewnym siebie człowiekiem, żeby przeciwstawić się kilkunastoosobowej grupie i powiedzieć: „Ja jednak chcę mieć włączony telefon”.

A potem trzeba jeszcze obronić swoje stanowisko, czyli podać solidny powód, dla którego chcę się to zrobić. A co jeśli powód jest ważny dla tego uczestnika, a błahy dla pozostałych osób? Zabraknie odwagi do tego.

Jak działa kontrakt?

Jak więc działa kontrakt? Przede wszystkim kontrakt sam nie działa! To trener sprawia, że kontrakt działa. To trener dba o to, żeby grupa miała wszystko potrzebne do przestrzegania kontraktu.

Co więc zrobić, kiedy kontrakt nie działa?

Odwoływanie się do kontraktu pomaga tylko wtedy, kiedy uczestnik szkolenia zapomni o którejś z zasad kontraktu i nieświadomy jej istnienia łamie ją.

Wówczas wystarczy mu przypomnieć o istnieniu kontraktu. Człowiek przeprosi za swoją pomyłkę i znowu zacznie przestrzegać zasad kontraktu.

Jeśli jednak to nie zapomnienie jest przyczyną łamania kontraktu, a brak zasobów (odpowiednich warunków) do jego realizowania, to odwoływanie się do kontraktu nie wiele pomoże.

W takiej sytuacji trzeba ustalić, czego brakuje uczestnikom szkolenia do realizowania kontraktu? A następnie trzeba im to zapewnić. Wówczas z powrotem zaczną postępować zgodnie z kontraktem.

Warto cały czas zwracać uwagę na to, czy wszystko przebiega zgodnie z planem i czy kontrakt jest realizowany?

Jeśli zauważymy pierwsze sygnały łamania kontraktu, od razu reagujemy. Przypominamy o przyjętych zasadach, licząc na to, że człowiek zapomniał o ich istnieniu.

Jeśli po przypomnieniu zasad, kontrakt z powrotem jest przestrzegany, to wszystko jest w porządku. Człowiek po prostu zapomniał o kontrakcie.

Jeśli jednak kontrakt nie jest z powrotem przestrzegany, to znaczy, że czegoś brakuje, aby był przestrzegany. Musimy ustalić czego?

Pomyśl, albo zapytaj

Jeśli sami dostrzegamy czego brakuje, zapewniamy to grupie. Jeśli nie wiemy czego brakuje, rozpoczynamy rozmowę o bieżącej sytuacji:

  1. Przypominamy do przestrzegania jakich zasad zobowiązaliśmy się na początku szkolenia.
  2. Opisujemy zaobserwowaną sytuację związaną z łamaniem zasad. Mówimy tylko o zaobserwowanych faktach. Bez ocen i przypuszczeń.
  3. Pytamy, czym jest spowodowane łamanie zasad?
  4. Pytamy, czego brakuje do przestrzegania zasad?
    Odpowiedzi precyzujemy i ustalamy czego dokładnie brakuje. Następnie zapewniamy to grupie. Jeśli nie wiemy jak ten brakujący element zapewnić, możemy porozmawiać o tym z grupą:
    – W jaki sposób w innych sytuacjach zapewnialiście to sobie?
    – W jaki sposób na innych szkoleniach zapewnialiście to sobie?
    W wyniku rozmowy ustalamy konkretne działania i je realizujemy.

Kontrakt to drogowskaz

Jeśli będziemy w powyższy sposób postępować kontrakt szkoleniowy będziemy pełnił rolę drogowskazu. Będzie on wskazywał zasady, a my (trenerzy) będziemy sprawiać, że będą one przestrzegane. Będziemy to czynić zapewniając grupie warunki konieczne do postępowania zgodnego z zasadami kontraktu.

Kiedy kontrakt zaczyna być łamany zastanawiamy się: Czego brakuje uczestnikowi, że łamie kontrakt? Następnie zapewniamy mu to i kontrakt znowu jest przestrzegany.

Ważne:
NIE sporządzamy kontraktu po to, żeby go tylko sporządzić! Ale po to, żeby go sporządzić i dbać o jego realizowanie.

A sam kontrakt traktujemy NIE jako akt przymusu, lecz jako drogowskaz. Wyznacza on kierunek, w którym wszyscy zmierzamy.

Kiedy ktoś przestaje zmierzać w tym kierunku sprawiamy, że z powrotem wraca na naszą wspólna drogę. Sprawiamy, że ta droga ponownie staje się dla niego atrakcyjna i on sam na nią wraca. Tworzymy warunki, w których człowiek chce podążać przyjętą drogą.

I oto cała tajemnica skutecznego kontraktu.

Żeby kontrakt był skuteczny trzeba ciągle dbać o kontrakt i uczestników. Sprawiać, żeby chcieli podążać drogą wskazywaną przez kontrakt. Cały czas trzeba tę drogę czynić atrakcyjną dla uczestników, a będą nią podążać.

Kto dba o kontrakt?

O zapewnianie warunków koniecznych do przestrzegania kontraktu może dbać jedna osoba – trener. Może też dbać cała grupa szkoleniowa! Wówczas będzie łatwiej je zapewnić.

Możemy powiedzieć grupie jak to jest z tym przestrzeganiem kontraktu. Że nie wystarczy tylko spisać zasad. Trzeba jeszcze zapewnić warunki konieczne do ich realizacji.

Możemy porozmawiać z grupą na temat tych warunków. Następnie zapisać w kontrakcie zasadę, że każdy z nas dba o zapewnianie owych warunków.

Po prostu kiedy ktoś zauważy, że czegoś brakuje, to aktywnie podchodzi do sprawy i od razu mówi, że zauważył taki brak. Następnie wszyscy zajmujemy się tą sprawą i rozwiązujemy ów brak. Zapewniamy sobie to, czego brakuje.

Dzięki temu uczestnicy szkolenia są bardzo aktywni. Nie czekają biernie, aż ktoś coś naprawi, tylko sami od razu zabierają się za to.

Natomiast samo szkolenie przebiega sprawnie, a kontrakt jest przestrzegany, bo wszyscy aktywnie dbają o warunki konieczne do jego realizacji.

PS. Jeśli artykuł spodobał Ci się, polub nasz fanpage:

Sposób na skuteczny kontrakt

 

Dzisiaj zrobimy kontrakt z grupą szkoleniową, ale nie taki zwykły kontrakt, tylko taki wyjątkowy 🙂 . Dwustopniowy, idealnie dopasowany do danej grupy i przede wszystkim skuteczny –  działający nawet w bardzo trudnych grupach.

Zanim opiszę kontrakt dwustopniowy, zastanówmy się jak to się dzieje, że ludzie zaczynają łamać zasady kontraktu, które sami ustanowili.

 

Dlaczego kontrakt jest łamany?

Na początku szkolenia ludzie nie znają się. Są sobie obcy. Dodatkowo w ich gronie znajduje się trener – człowiek o dużej wiedzy, umiejętnościach i doświadczeniu. Jednym słowem ekspert.

Jeśli nawet ludzie się znają (są z jednej firmy), to i tak spotykają obcego sobie eksperta.

Takie okoliczności mobilizują do bycia kulturalnym człowiekiem i do zachowywania się tak, jak na poważnego człowieka przystało.

Tworząc kontrakt w takich okolicznościach będzie on zawierał bardzo kulturalne i poważne zasady współpracy. Ludzie zachowują się kulturalnie i poważnie, toteż takie zasady współpracy tworzą.

Jednak zaraz po kontrakcie trener rozpoczyna integrację. Sprawia, że ludzie poznają siebie i trenera. Z całkiem obcych sobie, stają się znajomymi. A trener początkowy ekspert i sztywniak zaczyna być równym gościem.

 

Sekret łamania zasad

Po integracji duża część uczestników szkolenia zacznie czuć się tak, jak „wśród swoich”. A wśród swoich ludzie zachowują się inaczej niż wśród obcych. Pozwalają sobie na więcej.

Ci, którzy godzinę temu deklarowali punktualność, teraz zaczynają spóźniać się, bo wśród swoich znajomych zawsze spóźniają się.

Inni deklarowali wyłączenie telefonów, a teraz sprawdzają maile, albo wysyłają selfie na Facebooka. Dlaczego? Bo tak się zachowują w gronie swoich znajomych.

Jeszcze inni deklarowali wyrozumiałość, akceptację i posługiwanie się komunikatem „ja”, a teraz krytykują i pouczają. Dlaczego? Bo wśród znajomych tak właśnie się zachowują.

Ich kumplowi nie przeszkadza jak się do niego mówi: „Franek, co ty ku#wa pierd#lisz!?”. Oni tak zawsze mówią do Franka. A że wśród nowych znajomych czują się tak, jak przy Franku, to zachowują się tak, jak przy… Franku.

I tu mamy taki mały paradoks:

Dobra integracja psuje kontrakt.

Oczywiście nie zawsze psuje, ale często wpływa „rozluźniająco” na przestrzeganie zasad.

Problem w tym, że potrzebna jest i dobra integracja i dobry kontrakt.
 

I co tu zrobić?

Można nie integrować uczestników szkolenia i prowadzić poważne szkolenie. Ale integracja powoduje, że człowiek zaczyna zachowywać się w naturalny dla siebie sposób. Zaczyna być sobą i uczyć się tego, co jemu jest potrzebne, a nie tego co wypada się nauczyć poważnemu człowiekowi. Uczy się też w sposób, który daje jemu największe efekty, a nie w sposób, w który wypada się uczyć.

Zatem, żeby ludzie chętnie uczyli się, wymieniali się doświadczeniami i wspierali, potrzebujemy integracji. A po integracji potrzebujemy nowego kontraktu, albo chociaż aktualizacji obecnego.

 

Potrzebny nowy kontrakt

Potrzebujemy nowy kontrakt, bo po integracji część osób zacznie inaczej się zachowywać. Będą chcieli naginać zasady, bo tak czynią wśród swoich znajomych. Jednak część osób może chcieć dalej przestrzegać początkowe zasady. Zaczną powstawać spory i konflikty.

Możemy na siłę trzymać się ustalonych zasad. Możemy zmuszać tych „postępowych” do konserwatywnych zasad. Możemy, ale nie zawsze nam się to uda. Co więcej tym „zmuszanym” gorzej będzie się uczyło.

Dlatego zamiast odwoływać się do kontraktu i „wymuszać” jego przestrzeganie, możemy zrobić coś bardziej skutecznego – dwustopniowy kontrakt.

 

Dwustopniowy kontrakt

Dwustopniowy kontrakt składa się z dwóch części:

  1. Wstępne zasady współpracy
  2. Kontrakt z doświadczeń

 

ad. 1. Wstępne zasady współpracy  

Wstępne zasady współpracy to tradycyjny kontrakt. Kontrakt, który jest opisywany w wielu książkach i artykułach. Kontrakt, który sporządzają prawie wszyscy trenerzy.

Nazwałem go NIE kontraktem, ale wstępnymi zasadami współpracy, bo te zasady zwykle obowiązują tylko do końca integracji. Potem zaczynają być… łamane.   

Zaczynają być łamane, bo niektórzy uczestnicy szkoleń nie potrafią skutecznie pracować z ludźmi, którzy mają odmienne poglądy niż oni. Chętnie z nimi rywalizują, ale nie współpracują. Nie współpracują, bo nie potrafią łączyć współpracy z rywalizacją.

Dlatego po integracji uczymy łączenia współpracy z rywalizacją. Czynimy to robiąc drugi etap kontraktu, czyli kontrakt z doświadczeń.

 

ad. 2. Kontrakt z doświadczeń

Właśnie zintegrowaliśmy uczestników szkolenia. Poznali się lepiej. Poznali trenera. Zaczęli czuć się tak, jak wśród znajomych. Za chwilę zaczną zachowywać się tak, jak wśród znajomych i pojawią się sporne kwestie. Zanim to się stanie, określmy zasady współpracy i rywalizacji.

Podczas szkolenia ludzie będą ze sobą współpracowali. Ale będą też rywalizowali, konkurowali i współzawodniczyli.

W pierwszym ćwiczeniu mogą być w jednej drużynie i będą się wspierać. W drugim mogą być w przeciwnych drużynach i będą ze sobą rywalizować. A w trzecim mogą znowu być w jednej drużynie i znowu będę musieli współpracować mimo, że przed chwilą rywalizowali i uważali tych drugich za przeciwników.

W pewnych sprawach mogą mieć wspólne zdanie, a w innych przeciwne. Żeby współpracować, muszą jakoś dojść do porozumienia.

Trzeba więc nauczyć ich współpracy, rywalizacji i łączenia współpracy z rywalizacją. W tym celu możemy dać im ćwiczenie, w którym współpracują, rywalizują i łączą współpracę z rywalizacją.

Na koniec wyciągamy wnioski z tej współpracy, rywalizacji i łączenia współpracy z rywalizacją. Tworzymy listę zasad. A po zatwierdzeniu ich przez grupę, mamy kontrakt wypływający z doświadczeń tej konkretnej grupy.

W ten sposób umożliwimy ludziom doświadczenie w tej konkretnej grupie: współpracy, rywalizacji oraz łączenia współpracy z rywalizacją. A po wszystkim wyciągniemy z tego wnioski i spiszemy je w postaci zasad.

W ten oto sposób sporządzimy kontrakt z doświadczeń tej konkretnej grupy. A taki kontrakt będzie bardziej skuteczny, bo będzie maksymalnie dostosowany do realiów tej konkretnej grupy i będzie sporządzony w oparciu o sytuacje z tej zintegrowanej, współpracującej i rywalizującej grupy!

Zostanie sporządzony w oparciu o to, jak ta grupa współpracuje i rywalizuje. Zatem z dużym prawdopodobieństwem będzie przestrzegany przez tę grupę w dalszej części szkolenia.

Natomiast kontrakt sporządzany na początku szkolenia nawet jeśli zawiera dobre zasady współpracy i rywalizacji, to zasady te są formułowane w oparciu o domysły (gdybanie).

Uważamy, że takie zasady dadzą nam świetne warunki do udziału w szkoleniu, więc je ustalamy. Nie wiemy jednak jak te zasady będą praktycznie funkcjonowały w tej grupie. Nie wiemy, bo tego nie sprawdziliśmy.

Natomiast budując kontrakt z doświadczeń sprawdzamy jak grupa współpracuje, rywalizuje i jak łączymy współpracę z rywalizacją. Dopiero w oparciu o te praktyczne działania wyciągamy wnioski i formułujemy zasady kontraktu.

 

Kontrakt z doświadczeń – praktyka

Aby umożliwić uczestnikom szkolenia doświadczenie współpracy, rywalizacji oraz łączenia współpracy z rywalizacją, polecamy im wykonać ćwiczenie, w którym:

  1. Współpracują – po współpracy, przerywamy ćwiczenie i omawiamy współpracę. Tworzymy zasady współpracy.
  2. Rywalizują – po etapie rywalizacji również zatrzymujemy ćwiczenie i omawiamy rywalizację. Tworzymy zasady rywalizacji, konkurowania, współzawodnictwa.
  3. Ponownie współpracują – omawiamy łączenie rywalizacji ze współpracą. Na tym etapie ludzie bardzo często chcą zmienić zasady sporządzone na etapie rywalizacji. Zwykle chcą, żeby rywalizacja miała umiarkowany przebieg. Żeby nie za bardzo krytykować człowieka, bo po tym trudno będzie z nim współpracować. Mówią, żeby nie poniżać przegranych, bo za chwilę przyjdzie nam z nimi współpracować, albo za chwilę sami możemy być przegranymi.

To ćwiczenie stanowi swego rodzaju praktyczne laboratorium konfliktu i współpracy. Jeśli ludzie w tym ćwiczeniu przejdą drogę od współpracy przez rywalizację do ponownej współpracy, to podczas szkolenia o wiele łatwiej będzie im to czynić. Będą o wiele lepiej rozwiązywać sporne kwestie i chętnie po nich współpracować ze sobą. Bo w tym ćwiczeniu uczą się tego. A jeśli się nauczą to później będzie im łatwiej i sprawniej to wychodziło.

To ćwiczenie może być jedno, ale mogą to też być 3 różne ćwiczenia. Ważne, żeby były na współpracę, rywalizację i ponowną współpracę.

Jako pierwsze ćwiczenie na współpracę możemy wykorzystać któreś z ćwiczeń z etapu integracji grupy szkoleniowej. Zwykle w wielu ćwiczeniach integracyjnych ludzie współpracują ze sobą. Albo w dwójkach, albo w małych grupach coś tworzą. Omówmy takie ćwiczenie pod katem integracji oraz współpracy. Sporządźmy zasady współpracy w tej grupie.

Potem możemy zrobić ćwiczenie na rywalizację. Polecam przeprowadzić ćwiczenie o umiarkowanym poziomie rywalizacji. Niech rywalizują, ale niech nie zabijają się o jedną nagrodę. Niech każdy coś wygra, a nagrody będą miały różną wartość. Jeden wygra coś bardziej cennego, a drugi mniej. Jeden zdobędzie więcej punktów, a drugi mniej, ale coś zdobędzie.

Polecam też proste gry, w których ludzie rywalizują małymi grupami, a nie każdy z każdym. W grupie raźniej. Rywalizuje się z przeciwną drużyną, ale ma się wsparcie własnej drużyny. Tym samym kontynuujemy element współpracy z poprzedniego ćwiczenia i dodajemy tylko element rywalizacji z drugą drużyną.

Gry mają jeszcze tę zaletę, że posiadają zasady gry. Zwykle jasne i przejrzyste. Usprawniają one ową rywalizacje. A w oparciu o nie można szybko i sprawnie ustalić zasady współpracy i rywalizacji w grupie. Zasady gry mogą być inspiracją do sprawnego ustalenia zasad kontraktu.

 

Podsumowanie

Kontrakt zawierany na początku szkolenia przed integracją, jest sporządzany przez osoby obce sobie. Osoby poważnie i z dystansem podchodzące do szkolenia.

Jednak po integracji te osoby stają się bardziej znajome sobie. Zaczynają się też zachowywać tak, jak wśród znajomych. Jeśli integracja będzie dobra, to ludzie powinni tak właśnie zacząć się zachowywać. Rodzi to jednak trudności.

Jeśli ktoś spóźnia się wśród swoich znajomych, to teraz też będzie próbował spóźniać się. Jeśli ktoś inny krytykuje swoich znajomych, to teraz też może próbować krytykować innych uczestników szkolenia.

Możemy walczyć z takim łamaniem zasad i przywoływać ludzi do porządku. Jednak takie rozwiązanie nie zawsze jest skuteczne. Toteż po integracji warto sporządzić nowy kontrakt, albo chociaż zaktualizować obecny.

Dlatego na początku szkolenia tworzymy:

1. Wstępne zasady współpracy – taki tradycyjny kontrakt tylko, że zawierający absolutne minimum zasad oraz informację, że są to wstępne zasady współpracy i za jakiś czas je doprecyzujemy. Jest to po prostu wstępny kontrakt na czas trwania integracji.

Następnie przeprowadzamy integrację uczestników szkolenia.

A po niej sporządzamy:

2. Kontrakt z doświadczeń – w oparciu o ćwiczenie (lub grę), które pozwala doświadczyć w tej grupie szkoleniowej współpracy, rywalizacji oraz łączenia współpracy z rywalizacją.

Omawiając ćwiczenie, sporządzamy kontrakt z doświadczeń tej konkretnej grupy. A taki kontrakt jest bardziej skuteczny, bo jest sporządzony w oparciu o sytuacje z tej konkretnej zintegrowanej, współpracującej i rywalizującej grupy!

Zostaje sporządzony w oparciu o to, jak ta grupa współpracuje i rywalizuje. Zatem z większym prawdopodobieństwem będzie przestrzegany przez tę grupę podczas dalszej części szkolenia.

Taki dwustopniowy kontrakt może wydawać się długą procedurą. Jednak kiedy nabierzemy biegłości w jego sporządzaniu i dobierzemy odpowiednie krótkie ćwiczenia, zdążymy go sporządzić w 15-20 minut.

Kiedy mamy mało czasu, też możemy zrobić dwustopniowy kontrakt. W takiej sytuacji na drugim etapie (kontrakt z doświadczeń) nie robimy ćwiczeń na współpracę i rywalizację, a tylko prowadzimy dyskusję.

Podsumowujemy integrację. Następnie pytamy grupę: W jaki sposób integracja wpłynęła na ich wzajemne postrzeganie się? W jaki na ich współpracę? W jaki na rywalizację? Które zasady chcieliby zmienić w kontrakcie?

I mamy kontrakt dwustopniowy 🙂

 

PS. Jeśli artykuł spodobał Ci się, polub nasz fanpage:

 

Co otwierają pytania otwarte?

Dzisiaj kolejny raz usłyszałem, że zadając pytania otwarte uczestnikom szkolenia otwieramy ich na komunikację i angażujemy w szkolenie. Zadając pytania otwarte sprawiamy, że ludzie zaczynają z nami ochoczo rozmawiać.

Czy jednak naprawdę tak jest? Czy zadając uczestnikom szkolenia pytania otwarte zawsze zaangażujemy ich w rozmowę i szkolenie?

Niestety nie.

Pytania otwarte zawsze otwierają umysł (uruchamiają procesy myślowe), ale NIE zawsze otwierają na komunikację!

Pytania otwarte otwierają na komunikację tylko wtedy, kiedy pytający i odpowiadający mają wspólny punkt widzenia na sprawę, o której rozmawiają i dążą do porozumienia.

Gdyby same pytania otwarte zawsze otwierały to każde policyjne przesłuchanie podejrzanego kończyłoby się sukcesem. Policjant zadałby kilka otwartych pytań i aresztowany otworzyłby się – wszystko by powiedział.

Jednak w praktyce podejrzani są bardzo zamknięci w sobie podczas przesłuchań. A kolejne pytania prowadzą zwykle do odmowy składania zeznań.

Dlaczego tak się dzieje?

Bo policjant i podejrzany mają zwykle przeciwstawne punkty widzenia na toczącą się rozmowę. Podejrzany zostaje zaangażowany pytaniami otwartymi, ale NIE w komunikację, tylko w proces unikania odpowiedzi. Wysila się intelektualnie, ale nie po to, żeby wszystko powiedzieć, lecz ukryć, lub wymigać się od odpowiedzi.

Początkujący przestępca będzie unikał odpowiedzi i zamykał się. Ale stary wyga postanowi wpuścić policjantów w maliny, czyli wymyśli sobie jakąś bajeczkę, którą w przekonujący sposób opowie. Policjanci pójdą tym tropem, a on się z kumplami będzie z nich śmiał.

Dlatego kiedy chcemy otworzyć grupę na komunikację, NIE zadajemy dziesiątek pytań otwartych, tylko budujmy wspólny punkt widzenia i porozumienie z grupą. A dopiero później pytamy o cokolwiek ważnego.

Brak wspólnego punktu widzenia

Jeśli nie mamy wspólnego punktu widzenia, a zaczniemy grupie zadawać wiele pytań, możemy tę grupę:

  1. zamknąć na komunikację, albo
  2. zachęcić do wpuszczenia trenera w maliny, albo żartowania sobie  z niego.

Ad. 1. Zamykamy grupę

Początkujący niepewni siebie ludzie zaczną unikać odpowiedzi. Poczują się jak na przesłuchaniu policyjnym. Wycofają się.

Ad. 2. Zachęcamy do żartowania

Ci bardziej doświadczeni i pewni siebie, postanowią „wpuścić trenera w maliny”, a może nawet z niego zadrwić. Zaczną ochoczo odpowiadać na pytania, ale będą sobie żartować ze szkolenia, innych uczestników, albo z trenera.

Przykład 1

Przykład skrajny, ale prawdziwy. Na początku szkolenia trener zadał grupie pytania:
Kto powie nam kilka słów o sobie? Jak ma na imię? Czym się zajmuje? Czego oczekuje od tego szkolenia?
Na sali zapada cisza. Nikt nie odpowiedział. Trener poczekał i ponowił pytanie:
Kto powie nam kilka słów o sobie?
Znowu zapadła cisza. Po chwili, gdzieś na końcu sali rozległa się głośna odpowiedź:
– Chyba nikt!

I cała sala wybuchła śmiechem. Trenerowi, jednak do śmiechu nie było.

Przykład 2

Omawiając ćwiczenie trener zadaje pytania osobie odgrywającej główną rolę w ćwiczeniu. Osoba ta odpowiedziała milczeniem. Pytania okazały się zbyt trudne.

Trener zadaje więc pytania w inny sposób.

Osoba nie wie co powiedzieć, ale żeby nie wyjść na idiotę, coś tam mówi. Niestety nie oto chodziło trenerowi. Na sali słychać ciche podśmiechiwania. Cześć grupy zaczęła śmiać się z naszego przestraszonego „przesłuchaniem” biedaka.

Wnioski

Zanim zaczniemy zadawać pytania… Zanim w ogóle zaczniemy rozmawiać z grupą na ważne tematy…

Zbudujmy wspólny punkt widzenia i porozumienie z uczestnikami szkolenia oraz pomiędzy uczestnikami szkolenia. Wszak oni też będą zadawać sobie pytania. Jeśli będą postrzegać drugą osobę jako przeciwnika, to raczej wiele jej nie powiedzą. Jeśli będą postrzegać drugą osobą jako przeszkodę, będą ją krytykować, a może i śmiać się z niej.

Wspólny punkt widzenia

Tutaj napisałem kilka słów o budowaniu wspólnego punktu widzenia.

Porozumienie

Porozumienie to „sojusz” zawarty w celu zrealizowania wspólnego punktu widzenia. Pomaga w tym dobra integracja, ustalenie celów szkolenia atrakcyjnych dla wszystkich uczestników oraz precyzyjny i skuteczny kontrakt.

O integracji, celach i kontakcie pisał teraz nie będę, bo to tematy rozległe. Swoje przemyślenia opiszę innym razem.

Ważne, żeby dobrze zintegrować, dobre cele ustalić i dobrze zrobić kontrakt, który będzie realizowany w praktyce 🙂

Podsumowanie

Żeby pytania otwarte powodowały ochoczą dyskusję i autentyczną komunikację, powinniśmy zadbać wpierw o:
wspólny punkt widzenia oraz
porozumienie z grupą (integracja, cele, kontrakt).

Jeśli dobrze to zrobimy, może okazać się, że pytania wcale nie będą nam potrzebne

Zdarzyło Ci się kiedyś, że zrobiłeś ćwiczenie, chciałeś o coś zapytać grupę, ale zanim zadałeś pytanie usłyszałeś z sali odpowiedź. Uczestnicy szkolenia zachowywali się tak, jakby rozumieli się z Tobą bez słów.

Zwykle do takiej sytuacji doprowadzają:
– wspólny punkt widzenia,
– porozumienie z grupą (integracja, cele, kontrakt) i
– prowadzenie szkolenia w ciekawy angażujący sposób.

Sekret doskonałej komunikacji

To właśnie jest sekret otwartości i doskonałej komunikacji podczas szkolenia. NIE zadawanie pytań grupie, ale sprawienie, żeby grupa sama odpowiadała na pytania trenera, zanim ten je zdoła wypowiedzieć.

PS. Jeśli potrzebujesz ćwiczeń szkoleniowych na komunikację, polecam książki i gry mojego autorstwa:

– Komunikacja – ćwiczenia i gry szkoleniowe

A tutaj możesz pobrać kilka ćwiczeń i gier bezpłatnie:

– Biuletyn: Poradnik trenera

Jak zaktywizować grupę śmiechem? (czarny humor)

 

Kiedyś udało mi się zaktywizować grupę śmiechem w bardzo prosty sposób. Prawdę mówiąc nawet tego nie planowałem. A było to tak…

Przywitałem się. Przedstawiłem. Powiedziałem kilka słów o sobie i szkoleniu. Następnie zwróciłem się do grupy:
– Proszę niech każdy z was powie coś o sobie. Zacznijmy od osoby z lewej strony. Proszę.

Wtedy siedzący po lewej stronie, zaskoczony uczestnik szkolenia, został wyrwany z transu bezczynnego słuchania i spróbował powiedzieć coś o sobie:
– Yyyyyyyy. Mam na imię, yyyyyy… Mam na imię…

Nagle inny uczestnik szkolenia przerwał mu i oznajmił z uśmiechem na twarzy:
– Już powiedziałeś nam jak masz na imię. Yyyyyyyy, powiedz coś więcej o sobie.

I wtedy połowa sali zaczęła się śmiać, a druga… gwałtownie wybuchnęła śmiechem…

W taki oto sposób, zaktywizowałem grupę śmiechem 🙂

PS. Prawdę mówiąc nie polecam tej metody, ale opisuję ją jako ciekawostkę i przestrogę. Uważajcie, żebyście czasem w ten sposób nie zaktywizowali grupy śmiechem:-) Bo minęło już kilka lat od tego zdarzenia, a mi dalej żal jest człowieka nazywanego „Yyyyyyyy” 🙁

PPS. Ten artykuł to czarny humor, a nie poradnik co zrobić. Nie róbcie tego!

 

PPPS. Jeśli artykuł choć trochę Cię rozbawił, polub nasz fanpage:

 

Krytycy na szkoleniu – Jak sobie z nimi poradzić?

Czasem w grupie szkoleniowej mamy ludzi przekornych – buntowników, którzy z zasady sprzeciwiają się niemal wszystkiemu. Co nie zrobisz, to i tak cię skrytykują.

Polecisz wykonać aktywne ćwiczenia, skrytykują cię za zbyt aktywne (męczące) ćwiczenia. Dasz im statyczne ćwiczenia, skrytykują cię za brak aktywności.

Wyznaczysz krótkie przerwy, skrytykują cię za barak czasu na skorzystanie z toalety. Wydłużysz przerwy, zarzucą ci, że marnujesz cenny czas szkolenia na przerwy.

Co więc zrobić? Jak z nimi współpracować podczas szkolenia? Jak ich uczyć?

Jakieś rozwiązania

Można próbować ich „nawracać” siłą na drogę akceptacji i chwalenia innych. Przekonywać ich, że świat jest piękny i trzeba pozytywnie myśleć. Obawiam się jednak, że będzie to syzyfowa praca, która może przerodzić się w wojnę trener-grupa.

Można też próbować nauczyć ich asertywności, inteligencji emocjonalnej i współpracy, ale czy zdążymy to wszystko zrobić na dwudniowym szkoleniu? Raczej nie.

Dobre rozwiązanie

Lepiej jest określić im wygodnego przeciwnika, którego będą mogli cały czas krytykować, bez szkodzenia trenerowi i grupie.

Ludzie ci mają bowiem dużą potrzebę krytykowania. Jeśli mają jasno określonego przeciwnika, to jego krytykują. Jeśli go nie mają, szukają go i ciągle kogoś krytykują. Trenera, innych uczestników szkolenia, przełożonych, firmę, pogodę, rząd itd.

Zatem zamiast walczyć z ich krytykującą naturą, określmy im przeciwnika, którego mogą krytykować bez szkody dla przebiegu szkolenia.

Przeciwnik taki powinien być kimś, lub czymś spoza grupy szkoleniowej i spoza firmy (jeśli uczestnicy szkolenia pracują w jednej firmie).

Przykład

Kiedyś prowadziłem szkolenie dla kierowników sprzedaży pewnego banku. Jeszcze przed szkoleniem zauważyłem potencjalne oznaki zachowań osób przekornych. Krytykowali wszystko, co tylko tam było. Padający deszcz, brak soku w cateringu, kolejkę do windy, korki, początek tygodnia (był akurat poniedziałek) i wiele, wiele innych rzeczy.

Słysząc to zacząłem szukać im przeciwnika. Pomyślałem: „Mam 10 minut do rozpoczęcia szkolenia. Jeśli w tym czasie nie znajdę przeciwnika, zostanę nim ja, kiedy tylko rozpocznę szkolenie”.

Zacząłem z nimi rozmawiać i pytać o trudności, które przeszkadzają im w pracy. Szybko okazało się, że wielu handlowców z ich zespołów przechodzi masowo do konkurencyjnego banku. Zacząłem pytać o tę sytuację i koncentrować ich uwagę na tym banku. Widząc, że ochoczo zabierają się za krytykowanie konkurencyjnego banku, pomyślałem „Huraaa! Mam przeciwnika, jestem uratowany!

Co zatem zrobić, mając krytyków na sali?

Oto kilka kroków, które zmienią krytyków w całkiem innych (lepszych) ludzi:

1. Zaakceptować krytyków i poznać ich sytuację.
Rozpocząć rozmowę o trudnościach, pytać o nie. NIE wolno jednak naśladować krytyków, tzn. krytykować tak, jak oni. To nie wiele da. Odradzam też przekonywanie ich, że świat jest piękny i trzeba patrzeć na to, co dobre. W ten sposób od razu stajemy się ich przeciwnikiem. Jeszcze szybciej i bardziej nas będą krytykować!

2. Poznać ich przeciwników.

3. Skoncentrować ich uwagę na jednym z przeciwników.

4. Zaangażować w szukanie rozwiązań.
Czyli skupić ich wokół sojuszu przeciwko przeciwnikowi. Wspólni wrogowie bowiem łączą. Dzięki temu razem będą współpracować przeciwko przeciwnikowi. Nie będą krytykować nikogo w grupie szkoleniowej.

5. Powiązać szkolenie z ich przeciwnikiem.
Wszystkie rzeczy których uczymy odnosimy do rywalizacji z przeciwnikiem. Np. pytamy „Jak to wykorzystamy do wyminięcia przeciwnika? Do bycia lepszym od niego?”. Ważne: NIE zachęcamy do krytykowania przeciwnika i wojny z nim, ale do rozwijania swoich kompetencji, aby być lepszym od niego, aby osiągać lepsze wyniki niż on.

Powyższe kroki wystarczą na początek szkolenia. Niestety na 2 dni szkolenia nie wystarczą. Krytycy lubią zmiany. Krytykowanie jednego przeciwnika przez cały dzień nudzi. Krytycy zaczną więc szukać kolejnych przeciwników, a trenera utrzymującego ich przy jednym przeciwniku, mogą zacząć krytykować i uznać za nowego przeciwnika. Zatem trzeba…

6. Znajdować kolejnych przeciwników.

7. Kierować uwagę na nowego przeciwnika, a później na następnego.

8. Odnosić nauczane treści do rywalizacji z nowym przeciwnikiem.
Warto też…

9. Uczyć odróżniać przeciwników od sojuszników.
Z przeciwnikami rywalizujemy, a z sojusznikami współpracujemy. Krytyków trzeba przekonać, że warto ze sobą współpracować, aby razem pokonać wroga (przeciwnika).

Czynimy to ćwiczeniami na rywalizację i współpracę. One uczą, że z jednymi ludźmi rywalizujemy, a z innymi współpracujemy, aby pokonać przeciwnika.

Omawiając ćwiczenia na współpracę i rywalizację zwracamy uwagę na to, kto jest przeciwnikiem, a kto sojusznikiem.

Ludzie z mojej drużyny, to moi sojusznicy. Z nimi współpracuję, nawet jeśli mam odmienne poglądy niż oni. Czynię to dla dobra drużyny.

Konkurencyjne drużyny, to przeciwnicy. Ludzie postronni to NIE przeciwnicy (np. sędzia w grze, albo obserwator, NIE jest przeciwnikiem i nie opłaca się z nim walczyć).

Podsumowanie

Zamiast walczyć z przekorną naturą ludzi krytykujących, właściwie kierunkujmy ich krytykę.

Dzięki temu eliminujemy krytykowanie trenera oraz innych uczestników szkolenia i zyskujemy silnych, zaradnych ludzi, którzy aktywnie biorą udział w szkoleniu. Angażują się w ćwiczenia, szukają rozwiązań i stają się motorem napędowym szkolenia.

Dzięki opisanej metodzie osoby krytykujące szkolenie szybko zamieniamy w liderów grupy i sojuszników trenera.

Oczywiście pamiętajmy, aby prawidłowo określać przeciwników. Nie możesz dopuścić do sytuacji, w której członkowie zespołu będą widzieli przeciwnika w grupie szkoleniowej, szefie, firmie, lub klientach firmy.

Trochę informacji o przeciwniku i jego roli możesz znaleźć w artykule:
Co to jest model ról zespołowych?

PS. Jeśli artykuł spodobał Ci się, polub nasz fanpage:

Jak dobierać ćwiczenia do szkoleń?

Zanim dobierzemy ćwiczenia do konkretnego szkolenia, zastanówmy się do czego tak na prawdę będziemy dobierać owe ćwiczenia?

Bowiem częstym błędem podczas dobierania ćwiczeń do szkoleń jest przypisywanie ćwiczeń do zagadnień teoretycznych.

Na przykład tworząc szkolenie z komunikacji sporządzamy listę zagadnień teoretycznych:

  1. Komunikacja werbalna i niewerbalna
  2. Komunikat ja
  3. Okno Johari

Następnie do każdego dobieramy kilka praktycznych ćwiczeń szkoleniowych.

Częsty błąd

Niestety jest to błąd, bo większość dorosłych uczestników szkolenia w ogóle nie jest zainteresowanych zagadnieniami teoretycznymi i w ogóle nie chce się ich uczyć.

Na szkoleniu z komunikacji oni chcą się uczyć praktycznych zagadnień, takich jak np.:

  1. Jak powiedzieć szefowi, że się myli?
  2. Jak zlecić zadanie pracownikowi, aby je skutecznie wykonał?
  3. Jak rozwiązać konkretny konflikt?
  4. Jak rozmawiać z pracownikami, aby nas słuchali?

Dlatego ćwiczenia powinniśmy dobierać do takich praktycznych sytuacji. Przeprowadzać je, wyciągać z nich wnioski i na końcu łączyć z pasującymi zagadnieniami teoretycznymi.

Ćwiczenia dobieramy do praktycznych sytuacji

Zatem:
1. Praktyczne sytuacje -> 2. Ćwiczenia -> 3. Pasująca Teoria

Jeśli zaczniemy od teorii, trafimy na masę trudności. Dlaczego? Bo ta teoria zwykle nie będzie pasowała do praktycznych sytuacji dorosłych ludzi. Nie będą oni widzieli związku między teoretycznymi zagadnieniami i praktycznymi sytuacjami.

Kiedy zaczniemy od teorii i dobierzemy do niej ćwiczenia, ludzie nie będą chcieli się uczyć tej teorii nawet, jeśli zaproponujemy im najlepsze na świecie ćwiczenia szkoleniowe.

PS. Jeśli artykuł spodobał Ci się, polub nasz fanpage: